czwartek, 20 lutego 2014

Nie mam ochoty żyć, nie mam siły oddychać. Czyżby znów powróciły problemy? A nie, one nigdy mnie nie opuszczają. Czuję się beznadziejnie. Moim najskrytszym pragnieniem w tym momencie jest zatopienie swojego drobniutkiego ciała w Twoje silne ramiona i pozostanie już w nich na zawsze. Zastanawiam się nad sensem istnienia, po co to wszystko tak naprawdę? Dzisiejszy dzień był istnym piekłem, czuję się fatalnie, jak nigdy dotąd. Z wielkim trudem wywlekłam się rano z łóżka. O mało co nie spóźniłabym się na pierwszą lekcję. Chociaż to tak naprawdę nie w tym tkwi cały problem, ponieważ większość osób zna mnie z tego, że często zasypiam, bądź spóźniam się na lekcję. Pamiętam jak na początku roku, kiedy weszłam do gimnazjum, dwa lata temu wprowadziłam się w tak zwane towarzystwo dziewczyn których bał się co drugi uczeń szkoły. Niesamowicie dużo osób mi powtarzało, abym odizolowała się od tamtego towarzystwa, gdyż tam nie pasuję. Co zrobiłam ja? Śmiałam się im wszystkim w twarz, hm.. nabierałam pewności siebie. Myślałam, że moi "przyjaciele", pseudo przyjaciele zostaną przy mnie na zawsze. Nawina byłam, prawda? W drugiej klasie gimnazjum przemówił mi do głowy rozsądek. Często zbierałam wszystkich po imprezach, domówkach, opowiadając im na drugi dzień co się wydarzyło, gdyż jestem czysta. Jestem wrogiem alkoholu, narkotyków. Osoby z naszej paczki mogły mieć we mnie zawsze wsparcie. Pod koniec drugiej klasy wszystko się rozprysło. Niespodziewanie bardzo dużo osób z naszego towarzystwa opuściło naszą szkołę, większa ilość zwiedziła zakłady poprawcze. Po wakacjach, zaczęłam trzecią klasę. I wiecie co? Z moich pseudo przyjaciół, wiecie ile mi zostało? Zaledwie dwóch? Powinniśmy bardziej uważać na to jakich przyjaciół sobie wybieramy. Ponieważ ja byłam w grupie ludzi lubiących sobie ostro imprezować. Nie, że imprezować co tydzień, tylko co drugi dzień. Z całego serca dziękuje moim rodzicom którzy wychowali mnie na tyle dobrze, że nie skończyłam tam gdzie oni, bądź z pełnym brzuszkiem:) Ano, w życiu bywa różnie. Przepraszam za moją dłuższą nieobecność, ale nie jestem w najlepszym stanie aby tutaj zaglądać. Miłego wieczoru, buziaki.

Bezimienna.

6 komentarzy:

  1. Również miłego wieczoru, i podziwiam Cię, pięknie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniołku znajdź motywację,później powinno być już z górki.W końcu upadamy po to,żeby się podnosić :) tak samo,nie może przecież padać wiecznie.
    Oczywiście wpis piękny.Miłej nocy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętaj, pisz, a może kiedyś przyjdzie renesans. ;)
    Wierny czytelnik, mała.

    OdpowiedzUsuń