WRÓCIŁAM! Właśnie po tych słowach nie mam pojęcia co napisać dalej. Może na tym zakończę? Nie no.. przecież nie mogę się wygłupić. Chociaż? I tak nikt nie przeczyta moich kompletnie źle dobranych słów, więc? Może zacznę od tego, dlaczego nie było mnie tutaj przez dłuższy czas. Miałam i mam bardzo ciężki okres w swoim życiu, tak jak mogliście zauważyć już to w ostatnich wpisach. Potrzebowałam trochę czasu, aczkolwiek szczerze powiedziawszy ten czas nic nie zmienił w moim życiu. Nie podjęłam żadnych dobrych decyzji, raczej kierowałam się tymi co zawsze. Wiecie jak to jest popełniać błędy i mówić innym, że popełniamy je dlatego, aby się móc na nich uczyć chociaż sami wciąż je powtarzamy a nie wynosimy z nich nic? Sama nie rozumiem dlaczego tak postępuje, czasami przeraża mnie to jak bardzo jestem dziwna. A pro po dziwności to od pewnego czasu mam ochotę na pójście do wróżki bo kompletnie nie radzę sobie ze swoim życiem. To dopiero czyni mnie dziwną, i to jak. Do tego wszystkiego w tą środę czeka mnie zaliczenie z matematyki. Jestem w ostatniej klasie gimnazjum, a nawet nie mam ochoty się na to przygotować. Po części coś tam umiem. Sama nie wiem co ja już wyprawiam. Nigdy nie rozumiałam matematyki, dla mnie to coś obcego. Ale mam, w sumie to będę mieć świetnego korepetytora! Oliwie, mimo, że przez internet to zawsze coś. No i.. niedługo lato. Czas wziąć się całkowicie za siebie. Robi się coraz cieplej a wszystkie drogi w moim mieście będę zaliczone przeze mnie. Niedługo wskoczę w sportowe ciuszki i zabieram się za bieganie, a powinnam za tycie, bang! Muszę jeszcze popracować nad brzuszkiem. Oblałam bierzmowanie w tym roku. Nie wiem już co się ze mną dzieje. Zauważam, że powoli zaczynam mieć na wszystko potocznie mówiąc wyjebane. Nie interesuje mnie już to, co ktoś myśli na mój temat, a kiedyś płakałam w poduszkę kiedy usłyszałam coś co trafiało prosto w moje serce jak mocno zaostrzony nóż którym zabójcy podcinają gardła rasowym dziwką. Czyli mogę powiedzieć śmiało, że chyba się zmieniłam. Czy na dobre? Sama nie wiem. W sumie to mogłabym nawet wyparować, i tak nikt by nie zauważył, że zniknęłam. Coraz częściej krytykuję ludzi. Moja mama twierdzi, że jestem dziwna bo kiedy gdzieś razem wychodzimy to wszystkich krytykuję albo mówię coś typu "ona jest jakaś nienormalna, serio" i tak ciągle, na każdego. Zdążyłam zapoznać się już z różnymi typami ludźmi. "Nie podchodź bo zabije" "Klasowa dziwka" "Powiem zamknij jape do nauczyciela, jestem taki zajebisty" "Moda na ciąże" "Pale dla szpanu" "Nie mogę być dziewicą, bo to nie modne". Ile można? Z takimi ludźmi przebywam po 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku i kiedy nadchodzi weekend to dosłownie skaczę ze szczęścia. Mimo, że to dwa dni a umieją tak uszczęśliwić człowieka. Czytając co tutaj piszę pewnie twierdzisz, że jestem zdrowo nienormalna, ale nie. Ja po prostu nienawidzę niektórych typów ludzi. To jest jak z jedzeniem. Inni zjedzą pomidorową z makaronem a ja się na jej widok kwaszę, ale kiedy zrobię z ryżem jestem szczęśliwa. A to tylko ryż. A pro po dziewczyn które są w moim wieku i myślą, że zostaną docenione kiedy wypną swój tyłek przed jakimś porośniętym małym, to się grubo mylą. To, że Twoja kumpela nie jest już dziewicą, to, że ona ma swój pierwszy raz za sobą to nie znaczy, że musisz pójść w jej ślady. A co jak za którymś razem zajdziesz w ciąże, ona też. Ciebie może zostawić ten chłopak, przy niej zostać i co wtedy zrobisz? Powiesz do niej "słuchaj to Twoja wina". Przecież ona nie kazała Ci rozchylać nóg. Moim zdaniem żadnym wstydem nie jest to, że np. w wieku 19 lat jesteś dziewicą bo to znaczy, że się szanujesz i czekasz w swoim życiu na kogoś odpowiedniego. Poza tym możesz przy tym być wyjątkowa, bo powiedzmy szczerze teraz co 10 dziewczyna ma pas startowy między nogami. Także kończę już pisać ten jakże dosyć długi wpis. Będę się cieszyć nawet jak przeczyta go chociaż jedna osoba, bo dla mnie to już sukces! Miłego weekendu, więcej uśmiechu i fantastycznych chwil bo jutro nasze święto kochane! Trzymajcie się, dobranoc.
Bezimienna.